Jury Konkursu Sztuka współczesna w przestrzeni publicznej organizowanego przez Ministra Kultury RP
i Redakcję miesięcznika Art&Business w roku 2004 przyznało pierwszą i jedyną nagrodę za rok 2003 Atlasowi Sztuki za adaptację budynku dawnego targu na potrzeby galerii sztuki współczesnej oraz organizację wystawy prac Romana Opałki.

Atlas Sztuki i p. Andrzej Walczak zostali nagrodzeni drugi raz w 2004 roku przez Ministerstwo Kultury
w Konkursie Mecenas Sztuki 2003.

The Jury of the Contemporary Art In Public Space competition, organised by the Minister of Culture
and the publisher of Art&Business monthly, in 2004 awarded the first and only prize for 2003 to Atlas Sztuki for the conversion of the old bazaar into a contemporary art gallery and organisation of Roman Opałka's exhibition.

Also in 2004, Atlas Sztuki and Mr Andrzej Walczak were awarded by the Ministry of Culture and Art in the Art Patron 2003 competition.


Małgorzata Ludwisiak, Gazeta Wyborcza
23 XI 2004

"Już wiadomo, jaki plakat będzie promował w 2048 roku Festiwal Dialogu Czterech Kultur. Jego autor skończy wówczas 100 lat. Jesteśmy przyzwyczajeni do krzykliwych plakatów i billboardów. U Tadeusza Piechury panuje cisza.
A jednak to własnie jego proste, oszczędne plakaty od lat promują ważne imprezy: Festiwal Dialogu Czterech Kultur, Camerimage 2002, 50-lecie szkoły filmowej czy 70-lecie Muzeum Sztuki. - Mój plakat to w stu procentach intelekt - zapewnia artysta. [...] Struktura, powtarzalność i oszczędność są w plakatach i grafikach Piechury najważniejsze. Czy coś może jeszcze wydarzyć się
w rezerwacie grafiki? - pytają organizatorzy wystawy. - Prace Piechury mogą drażnić i nudzić tych, którzy gonią za nowością. A to jest artysta wyspowy, wobec czasu w wysokim stopniu obojętny - twierdzi Krzysztof Cichoń, kurator wystawy."


Małgorzata Ludwisiak, Gazeta Wyborcza
6-7 XI 2004

"Dlaczego przechodnie nie reagowali na prowadzoną przez Piechurę akcję artystyczną w biały dzień na samym środku Piotrkowskiej? I to zarówno 30 lat temu, jak i w 2004 roku? To pytanie podgrzało atmosferę na spotkaniu, które poprzedziło oficjalny pokaz filmów Tadeusza Piechury - na co dzień twórcy plakatów. Atlas Sztuki zorganizował seminarium na temat wolności - nie tylko w sztuce. Wczesna pora (piątek, 10 rano!) nie ostudziła dyskusji z artystą i zaproszonymi gośćmi: prof. Marią Poprzęcką i prof. Piotrem Scholzem. Dyskusję o ingerencji sztuki w przestrzeń miasta podgrzewały pytania z sali. - Przestrzeń publiczna jest jedną z szans dla sztuki zamykanej w galeriach - mówiła pani profesor. Pytali studenci historii sztuki, artyści i krytycy."


Katarzyna Rakowska, Gazeta Wyborcza
5 XI 2004

"W listopadzie 1974 r. kończący studia Tadeusz Piechura wyszedł na Pietrynę z dwiema tablicami. Ustawił je pośrodku jezdni, pomiędzy biegnącymi tu wówczas szynami tramwajowymi. Jedną skierował na północ, drugą na południe. Na białych początkowo planszach stopniowo dodawał słowa - najpierw "plac", potem "wolność" (na planszy mijanej przez idących na północ) i "niepodłegłości" (ten napis mogli odczytać zmierzający na południe). W ten sposób stworzył swoiste drogowskazy. Po kilku minutach usunął z ekranów słowo "plac". Został tylko apel: "wolności" i "niepodległości". Akcję artystyczną utrwalił na taśmie filmowej. Dwa dziewięciominutowe nagrania rejestrują rekacje przechodniów na pomysł Piechury. A właściwie brak reakcji. Trzydzieści lat później, 29 lipca 2004 r., artysta powtórzył akcję. I co się okazało? Zmieniło się miasto
i zmienili ludzie. Ale jedno się nie zmieniło: nikt nie zauważa tablic. A więc obojętność wobec sztuki? Nie tylko. Także wobec słów oznaczających podstawowe wartości: wolność
i niepodległość. Może dla łodzian te pojęcia nie były i nie są ważne? Stały się pustymi nazwami placów? Może większe zainteresowanie wzbudziłyby słowa "seks" i "promocja"? Takie pytania postawili m.in. prof. Maria Poprzęcka, kierująca Instytutem Historii Sztuki Uniwersystetu Warszawskiego, oraz prof. Piotr. O. Scholz z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu w Innsbrucku oras UMCS w Lublinie. Ich referaty można znaleźć w nowym numerze magazynu o sztuce "Arteon". Oboje wezmą udział w organizowanym w piątek w Atlasie Sztuki seminarium poświęconym problemowi wolności i niepodległości w sztuce."


Katarzyna Zalewska, Newsweek Polska
nr 37/2004

"W łódzkiej galerii Atlas Sztuki odbędzie się wystawa zestawiająca prace dwóch współczesnych artystów: Laury Paweli i Krzysztofa Skarbka, których twórczość jest całkowitym przeciwieństwem. To zderzenie nowocześności młodej artystki z tradycją profesora ASP.[...] Laura Pawela o swojej wystawie w Łodzi: Automarketing jest koniecznością w społeczeństwie medialnym. Jeśli nie masz reklamy, nie piszą o tobie, nie mówią, to oznacza, że cię po prostu nie ma. Propozycja wspólnej wystawy z prof. Krzysztofem Skarbkiem była dla mnie zaskakująca. Więcej jest przecież między nami różnic niż podobieństw. Wiek, tematyka, kolorystyka, podejście do malowania. Nawet to, że nigdy się nie spotkaliśmy, chociaż właśnie skończyłam studia na uczelni, na której Skarbek jest profesorem. Moje prace komentują świat widziany oczami przedstawiciela pokolenia'70, które twardo stoi na ziemi, przestaje marzyć i idealizować. Na obrazach Skarbka są wyobrażenia starszego pokolenia o tym, jak cudowny może być świat."


Agnieszka Gniotek, Art & Business
nr 10/2004

"Malarstwo Skarbka i Paweli jest skrajnie odmienne. Ich obrazy zupełnie do siebie nie pasują, a eksponowane w sąsiedztwie drażnią. Na styku tego rozdrażnienia wydobyta zostaje jednak głębia ostrości prac. Widz może wybrać: różowe okulary Krzysztofa Skarbka albo zieloną samotność w sieci Laury Paweli".


Joanna Mikosz, Dziennik Łódzki
13 IX 2004

"Niecodzienną wystawę prac Krzysztofa Skarbka i Laury Paweli możemy oglądać do 31 października w galerii Atlas Sztuki (ul. Piotrkowska 114/116). [...] Prace obojga artystów - choć tak różne - znakomicie się uzupełniają. Są połączeniem sztuki tradycyjnej z nowoczesną, wizją świata dwóch różnych generacji pokoleniowych."


Katarzyna Rakowska, Gazeta Wyborcza
10-16 IX 2004

"On maluje obrazy radosne, optymistyczne. Ona pokazuje zagrożenia w świecie komputerów i telefonów komórkowych. Od dziś ich prace można ogladać na jednej wystawie. Krzysztof Skarbek, prof. wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, pokazywał prace na 40 wystawach indywidualnych i 173 zbiorowych. W jego malarstwie przedmioty tracą przypisaną im konwenjonalna funkcję: samochody unoszą się nad ziemią, lisy (czerwone!) podają kobietom kwiaty, miasto wypełniają egzotyczne rośliny. Artysta uniezwykla świat, przeciwstawiając się rutynie. - Należy przerobić wszystkie przedmioty i sytuacje na własną miarę, czyli na miarę własnej tęsknoty do świata niewymuszonego, gdzie rzeczy byłyby tylko spełnieniem naszych marzeń - mówi. Z kolei Laura Pawela, tegoroczna absolwentka ASP we Wrocławiu, stara się być jak najbliżej rzeczywistości. Maluje ekrany monitorów komputerowych i wyświetlacze telefonów komórkowych, na których umieszcza napisy
o problemach egzystencji sztuki. Od grudnia 2002 r. tworzy wieloodcinkowy projekt internetowy "Reallaura". Składają się na niego obrazy układające się w zapis zdarzeń
z życia codziennego artystki, tworzone przy użyciu poetyki wyświetlaczy telefonów komórkowych i możliwości "ściągnięcia" na komórkę tzw. logo."


Krzysztof Cichoń, Art & Business
nr 7-8, 2004

"Absolwentka łódzkiej ASP Olga Nieścier zaprojektowała osiem strojów kobiecych. Zbudowano też w Atlasie studio fotograficzne, gdzie każda ze zwiedzających pań może
w zaciszu przebieralni zmierzyć się z formą wybranej sukienki i utrwalić efekt na fotografii. To co najistotniejsze ma się rozegrać nie w realnej, ale wirtualnej przestrzeni. Każdy z odwiedzających stronę internetową Atlasu Sztuki będzie mógł układać z wszystkich fotografii finalną kompozycję. Próba zbiorowego tworzenia obrazu pozwala pisać o Sukience jako o wystawie, której zasadniczym tematem jest nie moda czy fotografia, ale to ce je łączy z malarstwem. Jeśli uda się przy pomocy sukienek Olgi Nieścier nagle u progu lata odkryć populację homo ludends w centrum apatycznego miasta postprząśniczek to będzie to śmiałe i godne uwagi rozcięcie w kostiumie stereotypu, który na co dzień się nosi."


Katarzyna Zalewska, Newsweek Polska
nr 6/2004, 27 VI 2004

"Na swego rodzaju artystyczny happening zaprasza od 25 czerwca łódzka galeria Atlas Sztuki. Pierwszą częścią imprezy jest wystawa ośmiu awangardowych sukienek młodej projektantki Olgi Nieścier; będą eksponowane w jednej z sal galerii. W pomieszczeniu obok przygotowano dwie przebieralnie oraz studio fotograficzne, gdzie będzie się odbywać druga częśc happeningu. Odwiedzający wystawę mogą przymierzać sukienki Nieścier, a w tej,
w której poczują się najlepiej - wykonać sobie profesjonalnie zdjęcie. Fotografie trafią do pierwszej sali, gdzie będą eksponowane ze strojami artystki. Ich elektroniczne wersje znajda się też na stronie internetowej galerii atlassztuki.pl, na której będzie można głosować i wyrażać opinie o modelach. Wielki finał nastąpi na początku września - pięcioro gości galerii, których wytypują internauci, dostanie nagrody. Ale i tak najważniejsza jest możliwość aktywnego włączenia sie publiczności w projekt."


Anita Zuchora, Gala
nr 26(153), 2004

" Znana z niekonwencjonalnych działań łódzka galeria Atlas Sztuki odważnie zmienia charakter ekspozycji. Po wystawach mistrzów Davida Lyncha, Zbigniewa Libery i Wojciecha Ledera przyszedł czas na sztukę ubioru. Od 25 czerwca będzie można tam oglądać wystawę prac młodej projektantki (rocznik 1978), absolwentki Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi Olgi Nieścier, zatytułowaną Sukienka. Jednak to nie sukienki będą najistotniejszym elementem tej interaktywnej ekspozycji, ale zwiedzające panie, które zdecydują się w niej uczestniczyć. Olga Nieścier zaprojektowała osiem odmiennych stylistycznie strojów; wszystkie w kilku różnych rozmiarach, tak by każda osoba, która odwiedzi wystawę, mogła je przymierzyć i zabawić się w modelkę."


Monika Branicka, Art & Business
nr 6/2004

"Wystawa Wojciecha Ledera to czwarta - po Romana Opałki, Davida Lyncha, Zbigiewa Libery - ekspozycja w galerii Atlas Sztuki w Łodzi. Składa się z dziesięciu obrazów m.in. z serii Drzwi do szafy filozofa oraz monumentalnej, 4,5 metrowej pracy Ordinare Agrum, stworzonej specjalnie do tego wnętrza.[...] Leder jest malarzem, filozofem i alpinistą.
Nie dziwi więc, że jego prace bliskie są naturze. Pozbawione mimetyzmu, nie tyle chcą ją imitować, ale są samą naturą; nie tyle dążą do dorównania jej, lecz chcą ją prześcignąć. Łudzą oko i zmysły. Nie wystarczy nawet dotyk, palec niewiernego Tomasza wbity w materię, aby uwierzyć w ich prawdziwość. Jego twory naturalne wymagają kontemplacji i ciszy. Trudno tu mówić o tradycyjnym pojęciu estetyki, mimo to nie można oprzeć się ich pięknu."


Halszka Kośmider, Gazeta Wyborcza
4 V 2004

"Drzwi do szafy filozofa", "Jedno podwójne trzy pośród czterech", "Teoria przezroczystych celów" - to tylko trzy z tajemniczych tytułów obrazów, jakie możemy oglądać w Atlasie Sztuki.[...] Prace Ledera sprawiają wrażenie spatynowanych czasem, nieobojętnych na jego destrukcyjne działanie. Mimo to istnieją. Piękniejsze i bogatrze o tysiące opowieści zamkniętych w każdej rysie i wykruszeniu."


Katarzyna Zalewska, Newsweek Polska
nr 17/2004, 25 IV 2004

"Specjalnie na wystawę w łódzkiej galerii Atlas Sztuki Wojciech Leder, jeden z ciekawszych polskich malarzy współczesnych, przygotował nowy obraz. Będzie to "Ordinare Agrum", ogromna abstrakcyjna praca o wymiarach 4,5 na 2,5 metra, która zajmie jedną salę wystawienniczą. W drugiej znajdzie się dziesięć najważniejszych obrazów Ledera, wśród nich słynne "Drzwi do szafy filozofa VII" (2002) ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi.
Ale Leder to nie tylko uznany malarz abstrakcjonista."


Marzena Bomanowska, Gazeta Wyborcza
16 IV 2004

"Dziesięciu meżczyzn przenosiło wczoraj ogromny, ważący pół tony obraz (2,55 x 4,5 metra) Wojciecha Ledera, który za tydzień zostanie pokazany na wystawie w Atlasie Sztuki. Dzieło zatytułowane "Ordinare agrum" powstawało w studiu przez kilka miesięcy. Na pierwszy rzut oka abstrakcyjny obraz przypomina ziemię widzianą z lotu ptaka, poszarzałe kolory tworzą jakby szachownicę pól. To skamieniały krajobraz, wykonany z materiałów tak twardych, że mogą konkurować z kamieniem"


Anna Leder, Puls Biznesu
nr 79(1575), 2004

Wernisaż "10+1" Wojciecha Ledera ... to przykład powrotu do idei "współpracy sztuki i przemysłu", rozwijanej od połowy lat 60. "Największy obraz w Atlasie Sztuki jest jedynym wyróżnionym w tytule wystawy "10+1" (ta potrwa do 13 czerwca). Prawie pół tony popiołów i kruszyw zmieszanych z pigmentami, zespolonych i zeszlifowanych w ramie 2,5 x 4,5 metra, autor nazwał "Ordinare agrum" (Porządkowanie ziemi). Te pół tony kruszyw - to obecnie ważki argument w sztuce. Mimo całej niechęci artystów do łączenia ich w pary i pęczki trzeba zauważyć, że Leon Tarasewicz, jeden z niewielu artystów polskich, których twórczość można by zestawić z pracami Wojciecha Ledera, również niedawno zrezygnował z pędzla na rzecz betoniarki, betonu i pigmentów."


Tomasz Załuski, Format
nr 45, 2004

"Z wystawy "10+1" w łódzkiej galerii "Atlas Sztuki" wybieram tylko jedną pracę - wielkoformatowy (250 x 450 cm), ważący pół tony obraz ORDINARE AGRUM. To chłodny, skamienialy obraz, stworzony w dużej mierze z popiołu, z wyrytymi u dołu słowami martwego języka, oznaczającymi "porządkowanie ziemi" - ów skostniały motyw wprowadzania porządku w chaos, kultury w naturę, wydający się należeć już jedynie do antykwarycznej przestrzeni podręczników ikonograficznych lub humanistycznych historii idei. Tak wiele figur śmierci otacza i przenika ten motyw, że można się zastanawiać, w jaki sposób i czy w ogóle da się podtrzymać dziś jego życie. Chyba tylko z pomocą techniki, a raczej wielości technik, na których ingerencję - intarsję - trzeba go otworzyć, ryzykując jednak, że nie pozostawią go nietkniętym."


Piotr Szarzyński, Polityka
nr 8(2440), 21 II 2004

"Bardzo ważnym i ciekawym wydarzeniem jest niemal równoczesne otwarcie dwóch wystaw: Zbigniewa Libery "Mistrzowie i Pozytywy" w łódzkiej galerii Atlas Sztuki oraz Zofii Kulik "Od Syberii do Cyberii 1998-2004" w warszwskiej Zachęcie. Tę dwójkę wiele łączy.
Po pierwsze dłuższa nieobecność w polskim życiu artystycznym; ostatnia indywidualna wystawa twórcy lego "Obóz koncentracyjny" miała miejsce przed ośmiu laty, zaś prace laureatki paszportu 'Polityki" z 1996 r. w minionej dekadzie pokazywano samodzielnie tylko raz. To zaskakujące, zważywszy, że oboje należeli do prekursorów tzw. nurtu krytycznego tak popularnego w latach 90. [...] "Zbigniew Libera pokazuje z kolei dwa cykle prac. "Pozytywy" to inteligentna gra z kulturowymi idiomami; zaaranżowane zdjęcia, na których artysta powtórzył słynne sytuacje z klasycznych zdjęć reporterskich, ale z przeciwnym wektorem emocji, zamieniając grozę w śmiech, strach w zabawę, okrucieństwo w radość. Manifestacja sztuki, która nie tylko ma świat opisywać i analizować, ale też oswajać. "Mistrzowie" to z kolei osobisty i bardzo wyrazisty głos w dyskusji na temat budowania hierarchii we współczesnej sztuce. Mistyfikacja, polegająca na stworzeniu podróbek rzeczywistych czasopism i gazet z fikcyjnymi artykułami o sztuce, służy zakwestionowaniu ogólnie przyjętych poglądów o tym, kto jest wybitnym twórcą. Od paru lat wieszczy się zmierzch sztuki krytycznej w Polsce, łatwo zastępując ją dokonaniami bardziej beztroskiej młodzieży spod znaku pop-sztuki. Te wystawy pokazują, że starzy mistrzowie trzymają klasę i nie tak łatwo będzie ich zdetronizować."


Monika Małkowska, Rzeczpospolita
16 II 2004

"Większość artystów obawia się dłuższej przerwy w wystawianiu, tymczasem w wypadku Zbigniewa Libery przełożyło się to na skukces. Jego miarą był wernisaż pokazu "Mistrzowie i pozytywy" w łódzkim Atlasie Sztuki - uczestniczyło w nim ponad sześćset osób."


Marzena Bomanowska, Gazeta Wyborcza
14-15 II 2004

"Wieczornym wernisażem w Atlasie Sztuki zakończył się festiwal Libery trwający od tygodnia w polskiej prasie. Zaczęło się od poniedziałkowego wywiadu w "Dużym Formacie Gazety Wyborczej", kolejne duże teksty ukazały się w innych tytułach. Media poświęcają artyście sporo uwagi, choć wystawa jest właściwie skierowana przeciwko nim. Cykl "Mistrzowie" to przecież spreparowane strony czasopism, które udają "Gazetę", "Przekrój" czy "Politykę". Podróbki przedstawiają artystów, o jakich prasa nie pisała - lub pisała niewiele. A zdaniem Libery powinna - cytując reklamę i omawiając najkrócej treść wystawionych prac - co najmniej "dać to na pierwszą stronę". Według niego Anastazy Wiśniewski i Andrzej Partum są niesłusznie pomijani, a swoją postawą wywarli wpływ na sztukę dzisiejszą. Należy więc zapewnić im miejsce w podręcznikach. - O tyle będę istotny
w sztuce, o ile mam prekursorów i będę mieć następców - deklaruje Libera. - A to ich sztuka doprowadziła do tego, jak wygląda sztuka lat 90."


Dorota Jarecka, Gazeta Wyborcza
13 II 2004

"Znany z brutalnych interwencji w powszechne przekonania, co należy, a co nie należy do sztuki, tym razem Zbigniew Libera nie zadziałał inaczej. Jesteśmu niby w eleganckiej scenerii, wśród efektownych fotografii, na których ludzie się uśmiechają, pracują lub ćwiczą, oraz artykułów na temat sztuki, które wyglądają jak wycinanki z gazet. Z pozoru
to nie jest sztuka wyjątkowo krytyczna i ostra. Ale tylko z pozoru."


Małgorzata Ludwisiak, Arteon
nr 1(45), I 2004

"Opałka 1965/1 - ∞". Projekt Oktogonu ma stanowić "kropkę nad i" w realizowanym przez artystę konsekwentnie od ponad 30 lat Programie"

 

 

 














 

 

 

ArtBazaar
Art&Business
Arteon
Dwutygodnik
Exit
Gala
Gazeta Wyborcza
Newsweek Polska
Orońsko
Polityka
Rzeczpospolita
sztuka.pl
The Warsaw Voice
Tygodnik Powszechny
Wprost
lodz-art.eu
reymont.pl