Dziennik "Rzeczpospolita" w opublikowanym bilansie kultury 2005 roku (wydanie z dnia 29 grudnia 2005)
w dziedzinie sztuk pięknych wyróżnił sześć wystaw klasyfikując je jako "Zachwyty". Wśród sześciu wyróżnionych znalazła się wystawa Jadwigi Sawickiej zatytułowana "Przyciaga i Odpycha", która od 11 lutego do 23 marca 2005 roku prezentowana była w Atlasie Sztuki.

In its 2005 Culture Balance Sheet, Fine Arts section, the national daily "Rzeczpospolita" (issue of 29 December, 2005) honourably mentioned six exhibitions classified as "Delights". Among the lucky six was Jadwiga Sawicka's exhibition titled "Pulls and Pushes", which from 11 February to 23 March, 2005 was on display at Atlas Sztuki.


Katrzyna Długosz, Przegląd
nr 50, 16 XII 2005

"Surrelistyczna atmosfera filmów Davida Lyncha w galerii?
To możliwe,..."


Małgorzata Ludwisiak, Gazeta Wyborcza
26 - 27 XI 2005

"Hol prowadzący do mieszkania Dorothy Valens zrekonstruował Christian Tomaszewski, polski artysta tworzący w Stanach. Do galerii Atlas Sztuki wchodzi się niczym prosto w kadr filmu. Oprócz korytarza artysta zrekonstruował w skali 1:1 również 16 lamp, które pojawiają się w scenografii filmu oraz stworzył makiety 12 scen."


Monika Małkowska, Rzeczpospolita
25 XI 2005

"O niezwykłej wystawie, która towarzyszy festiwalowi "Camerimage: [...] W Atlasie Sztuki Tomaszewski wybudował trzy wnętrza, całkowicie odbiegające od zwykłego wyglądu galerii. Od wejścia prowadzi prawie 20-metrowej długości, ciemny korytarz, przywodzący na myśl hotelowy hall. Oświetlają go kinkiety i neonowe napisy. Pasaż prowadzi do całkowicie zaciemnionego pomieszczenia, w którym jedynym jaśniejszym punktem jest świecący napis "film pasuje do twojej aparatury". Kolejne pomieszczenie, to konstrukcja złożona z absurdalnych przedmiotów, spomiędzy których miga światło. - Zależało mi na uzyskaniu wrażenia totalnej nieobecności ludzi, jakby "Blue Velvet" był wymarłym miastem - tłumaczy autor."


Małgorzata Ludwisiak, OROŃSKO
4(61), 2005

"Artysta sam z genialnym wyczuciem zaaranżował łódzką wystawę. Do galerii Atlas sztuki wchodziło się jak do olbrzymiej instalacji. Dzieła idealnie współgrały ze sobą, a jednocześnie każde mogło wybrzmieć do końca swoim głosem."


Tygodnik "Polityka" (wydanie z 22 października 2005 roku) w rankingu galerii prywatnych sklasyfikował Atlas Sztuki na 5 miejscu.

The weekly "Polityka" (the issue of 22 October, 2005) classified Atlas Sztuki on the fifth position in the ranking of private galleries.


Agnieszka Gniotek, Art & Business
10/2005

"W Atlasie jest aż gęsto od malarstwa, rysunków, obiektów. Jedna z sal przygotowana została wyłącznie w czerni i bieli, druga emanuje kolorami. Mimo, że prezentuje niewielki wycinek kolekcji, świadzy o jej jakości. I nie chodzi tu tylko o wielkie nazwiska, ale o spójność zbioru, podobny klimat dzieł, które go tworzą, wyraźnie widoczną i czytelną myśl przewodnią, jaka towarzyszyła jego twórcy."


Maciej Cholewiński, Kalejdoskop
nr 10/2005

"Ekspozycja podzielona została według prostego klucza: w "pokoju" po prawej - kolorowe (choć "zaplątał" się tam monochromatyczny, kwadratowy, precyzyjny rysunek, plan - model - mapa z podziałką Zdzisława Jurkiewicza czy też praca Zbigniewa Rytki). Jakby kluczem wystawy był temperament autorów. Chłodna kalkulacja, matematyczna precyzja, skupienie, studiowanie przestrzeni i tajemnic kompozycji, a naprzeciw - to samo, lecz przetłumaczone na barwy żywe, na radość dla oczu. Dwoistość, opozycja, wzajemne uzupełnianie się."


Wystawa prac Henryka Cześnika zatytułowana Cięcie Cześnika, która prezentowana była w Atlasie Sztuki od 5 października do 5 listopada 2005 roku została pokazana w Galerii Instytutu Polskiego w Pradze.

Henryk Cześnik's exhibition titled 'Cutting Cześnik', earlier presented at Atlas Sztuki, from 5 October to 5 November, 2005 was displayed at the Gallery of the
Polish Institute of Prague.


Katarzyna Długosz, Przegląd
nr 37 (299) 18 IX 2005

"Warto zobaczyć choć wycinek jego kolekcji podarowanej muzeum w Hünfeld, prezentowany w Łódzkiej galerii Atlas Sztuki na wystawie Argumenta."


Piotr Sarzyński, Polityka
nr 37(2521), 17 IX 2005

"Natomiast w łódzkim Atlasie Sztuki oglądać można fragment imponującej kolekcji sztuki współczesnej z muzeum w niemieckim Hünfeld. Jej twórca Gerhard Jürgen Blum-Kwiatkowski to w sztuce polskiej postać legendarna. W 1961 r. założył w Elblągu galerię EL, która szybko stała się jednym z najciekawszych salonów wystawienniczych w kraju.
W 1974 r. wyjechał do Niemiec, ale nadal działa na rzecz popularyzacji sztuki współczesnej. Łódzka prezentacja jest największą jak dotychczas prezentacją w Polsce tych zbiorów."


Przygotowaną przez Atlas Sztuki wystawę prac Wojciecha Ledera zatytułowaną 10+1 od dnia 16 września 2004 roku do dnia 30 października 2004 roku oglądali mieszkańcy Trostbergu (Niemcy, Bawaria) w Degussa Kompetentzcentrum.

Wojciech Leder's exhibition titled '10+1', prepared by Atlas Sztuki, between 16 September, 2004 and 30 October, 2004 was displayed at Degussa Kompetentzcentrum, Trostberg (Germany, Bavaria).


W wyniku współpracy z francuską galerią Port Autonome z Paryża prezentowane w Atlasie Sztuki zdjęcia autorstwa Davida Lyncha przedstawiające fragmenty
postprzemysłowej Łodzi zostały pokazane od 15 września 2004 roku do 17 listopada 2004 roku w siedzibie tej galerii w Paryżu.

In cooperation with Port Autonome gallery, Paris, France, the photographs of postindustrial Lodz by David Lynch, earlier displayed at w Atlas Sztuki, between 15
September, 2004 and 17 November, 2004 were shown at Port Autonome's seat in Paris.


Małgorzata Ludwisiak, Gazeta Wyborcza
10 IX 2005

"Ta wystawa jest wydarzeniem artystycznym, którego w Łodzi brakowało. Atlasowi Sztuki udało się sprowadzić ponad 100 dzieł z kolekcji Muzeum Modern Art w Hünfeld. Stworzył ją polski artysta niemieckiego pochodzenia, od 30 lat mieszkający w Niemczech. Zbierał przede wszystkim dzieła sztuki abstrakcyjnej, głównie geometrycznej, w tym prace wielu doskonałych twórców z Polski."


Małgorzata Ludwisiak, Gazeta Wyborcza
3 IX 2005

"Ponad 500 osób przyszło wczoraj do galerii Atlas Sztuki na otwarcie wystawy prac z międzynarodowej kolekcji Gerharda Jürgena Bluma-Kwiatkowskiego. Takiego zbioru dzieł mogłoby pozazdrościć niejedno muzeum czy galeria na świecie. Niektórzy przyjechali specjalnie z innych miast albo z zagranicy, żeby zobaczyć wystawę. Na wernisażu panował taki ścisk, że ktoś potrącił rzeżbę. Na szczęście praca nie została uszkodzona."


Katarzyna Długosz, Przegląd
nr 27, 10 VIII 2005

"Cezary Tkaczyk to dwukrotny laureat konkursu Grafika Warszawska, od kilku lat doskonalący własną wielowarstwową technikę fotograficzną. Efekty jego pracy można oglądać także na tej niezwykłej wystawie. "Ołtarz rodzinny" to projekt prezentujacy nagie postacie kobiety, mężczyzny i dwójki dzieci. Sylwetki tworzą coś w rodzaju "ołtarza", przed którym staje widz. Artysta uzyskał efekt trójwymiarowości, rozbicie obrazu na warstwy, co tylko zwiększa wrażenie realności. Patrząc na sfotografowane postacie, widzimy w nich podobnych do na nas ludzi, a może nawet traktujemy ich jak lustrzane odbicie tego, kim jesteśmy albo chcielibyśmy być. To dobre miejsce, żeby na chwilę przystanąć i zadac sobie ważne pytania o człowieka w ogóle i o nas samych."


Agnieszka Gniotek, Art & Business
nr 7-8/2005

"Zbudowany w Atlasie Ołtarz Tkaczyka to monumentalny obiekt fotograficzny ukazujący modelową rodzinę: rodziców i dwoje dzieci. Stoją nadzy. Można potraktować ich jako ikonę polityki prorodzinnej, gdyby nie naturalne pozy i współczesny wygląd, kłócący się z zasadami przypisanymi do nośnika ponadczasowego przesłania. Temat pracy to zwykła rodzina, która w rzeczywistości wcale rodziną nie jest. To tylko schemat - matka, ojciec, córka i syn. Ułożenie aktów sugeruje układ retabulum ołtarzowego. Od publiczności zależy w jaki sposób spojrzy na wizerunek człowieka zamkniętego w zimnej, surowej bryle, wystawionego na publiczny widok, nagiego, ale zwyczajnego zarazem. Autor chciał dzięki monumentalnej formie obronić bohaterów przed chwilowością i migawkowością postrzegania. Widzowie temu zaprzeczą lub to potwierdzą."


Katarzyna Rakowska, Gazeta Wyborcza
15 VII 2005

"Ołtarz rodzinny w Atlasie Sztuki. Instalacji zaproponowanej przez Cezarego Tkaczyka nie można przegapić. Dzięki nowatorskiej technice polegającej na rozłożeniu obrazu na kilka warstw płyt pleksi fotografowany obiekt wygląda wyjątkowo realnie, niemal trójwymiarowo. Warszawski artysta eksperymentuje technicznie, ale i socjologicznie."


Katarzyna Rakowska, Gazeta Wyborcza
17 VI 2005

"Człowiek w probówce. Ile mówią o człowieku zdjęcia nagich ludzi w skali 1:1? Odpowiedź - w Atlasie Sztuki."


Katarzyna Długosz, Przegląd
nr 22(184), 5 VI 2005

"Jedni widzą w jego pracach sztukę, drudzy kicz. Jemu to nie przeszkadza. Kariera Guy Peellaerta, belgijskiego artysty mieszkającego i pracującego dziś w Paryżu, zaczęła się z górą 35 lat temu. Choć sławny i komentowany na Zachodzie, u nas pozostaje anonimowy. Nie można jednak powiedzieć, że zupełnie nieznany. Z jego pracami mogli się zetknąć kinomani - tworzy plakaty do wielu filmów Wendersa, Altmana i Coppoli - albo fani rocka (projektował okładki płyt Rolling Stonesów Davida Bowiego). Jest też znanym autorem komiksów. Ale najsłynniejsze jego dzieła znalazły się w trzech książkach-albumach. Pierwsza wyszła w 1972 r. i rozeszła się w ponad milionie egzemplarzy. Były to "Sny rocka" z tekstem Nicka Cohna, wypełnione zestawieniami słynnych gwiazd rocka w bardziej lub mniej nieprowdopodobnych sytuacjach. Wielu dzisiejszych muzyków namawiało Peellaerta do kontynuacji, ale artysta twierdzi, że musi się znaleźć młody kontynuator, którą dzisiejszą muzykę będzie odczuwał podobnie jak on tamtą w latach 70. W "Wielkim pokoju" z 1986 r. - tekst Michaela Herra, scenarzysty "Czasu Apokalipsy" - przedstawił gwiazdy Las Vegas. A w 1999 r. wraz z Nickim Cohnem wydał "Sny XX wieku". Do 12 czerwca obrazy z tej ostatniej książki można oglądać w galerii Atlas Sztuki w Łodzi. Z okazji otwarcia wystawy artysta po raz pierwszy odwiedził Polskę."


Katarzyna Rakowska, Gazeta Wyborcza
17 V 2005

"Żeby zachęcić publiczność, wystarczy wspomnieć, że na ścianach galerii zawisły sławy: Roman Polański, John Lennon z Yoko Ono, Charles Manson, Zygmunt Freud, Marcel Proust, Winston Churchill. Isadora Duncan tańczy przed Włodzimierzem Leninem, James Joyce przygląda się roznegliżowanej Colette, a obok Sylvestra Stallone stoi inna gwiazda, która zrobiła karierę dzięki muskułom - Arnold Schwarzenegger.[...] Dzieła Peelaerta, z ich hiperrealistyczną figuralnościa i nawiązaniami do kultury masowej, wyrastają z pop-artu. Najważniejsza jest w nich opowieść. Bez znajomości historii, jaka się za nimi kryje, zwiedzanie wystawy sprowadza się do oglądania wizerunków gwiazd."


Katarzyna Rakowska, Gazeta Wyborcza
13 V 2005

"Atlas Sztuki zaprezentuje osiemdziesiąt obrazów z cyklu "Sny XX wieku". Nie były nigdy pokazywane w Polsce. Można je było zobaczyć jedynie w książce pod tym samym tytułem (teksty do niej napisał Nick Cohn, polskiego wydania nie ma), bo głównie z myślą o zreprodukowaniu w książce powstały. Wystawione w galerii pozwalają widzowi, zdaniem artysty, na drugą fazę odbioru - głębszą, spokojniejszą."


Łukasz Radwan, Wprost
nr 21, 2005

"Zasłynął jako autor książek albumów, które sprzedały się w milionowych nakładach.
Guy Peellaert to nie tylko wybitny malarz, ale także autor projektów okładek do płyt, m.in. Rolling Stones i Davida Bowiego oraz plakatów do filmów Wima Wendersa, Roberta Altmana czy Francisa Forda Coppoli. Na wystawie w łódzkiej galerii Atlas Sztuki (do 12 czerwca) "Sny XX wieku" pokazano dzieła, w których artysta zestawił obok siebie sławy ze świata rozrywki, filmu, importu, sztuki i polityki. Można zobaczyć Hitlera bawiącego się kolejką czy Mao i Nixona siedzących przed ekranem i oglądających wspólnie emocjonujący film. Obrazy wydają się owocem dziwacznych snów Belga. Są one jednocześnie pełne humoru. Są także świetnie namalowane, bo Peellaert to mistrz warsztatu."


Agnieszka Gniotek, Art & Business
nr 5/2005

"W Atlasie Sztuki po raz pierwszy Cześnik pociął swój obraz na fragmenty, które rozdał wernisażowym gościom. Liczy, choć bez zbytniego optymizmu, że pocięty obraz uda mu się złożyć w sierpniu w Sopocie na kolejnum wernisażu. Nikła szansa na powodzenie tego eksperymentu nie odbiera mu sensu, gdyż artyście chodzi o pretekst do spotkania."


Katarzyna Rakowska, Gazeta Wyborcza
19 IV 2005

"W kolejce po kawałek obrazu ustawili się m.in. Marek Żydowicz, dyrektor festiwalu Camerimage, aktor Krzysztof Majchrzak, Grzegorz Musiał prowadzący Galerię 86, Monika Krygier z ASP oraz Elżbieta Czarnecka z Muzeum Kinematografii. Piotr Dzięcioł, szef Opus Filmu, upatrzył sobie fragment z pyskiem konia. Według klucza wybierał także łódzki artysta Andrzej Chętko. - Polowałem na kawałek numer 18, bo wokół tej liczby skupia się moja twórczość. Nawet mieszkam pod osiemnastym."


Katarzyna Długosz, Przegląd, nr 15(277)
17 IV 2005

"Cześnik maluje nie na blejtramach, lecz na prześcieradłach, tekturach. Jedno z takich prześcieradeł zostanie w Łodzi...pocięte. Stąd zresztą tytuł wystawy. Zwiedzający będą mogli zabrać fragment dzieła na własność, pod warunkiem że latem tego roku w wyznaczonym dniu zjawią się w Sopocie, aby je złożyć w z powrotem w całość. Eksperyment ma za zadanie uaktywnić widza, wciągnąć go w dialog ze sztuką. A czy się uda? Warto będzie przekonać się o tym w sierpniu w Sopocie."


Katarzyna Rakowska, Gazeta Wyborcza
15 IV 2005

"Atlas Sztuki słynie z niekonwencjonalnych działań. A to stworzył w swoich murach przymierzalnię dla kobiet, a to ufundował kurtynę dla łódzkiego teatru. Teraz namówił Henryka Cześnika do pocięcia swojego dzieła. Każdy będzie mógł wziąć kawałek pracy do kieszeni. Pod jednym warunkiem - że w oznaczonym dniu sierpnia stawi się z nim
w Sopocie, gdzie artysta mieszka."


Monika Małkowska, Rzeczpospolita
16 III 2005

"Od wejścia do galerii intryguje dźwięk dobiegający z głębi pomieszczenia. Hałasuje jakaś maszyneria. Zanim widz zlokalizuje źródło zgrzytów i ciężkich uderzeń, musi pokonać labirynt. Wejście do niego jest oświetlone, ale z każdym krokiem korytarz ciemnieje, aż całkowicie tonie w mroku. Tak zaczyna się instalacja Jadwigi Sawickiej, zrealizowana
w łódzkim Atlasie Sztuki. Jedna z najlepszych, jakie ostatnio widziałam."


Monika Branicka, Art & Business
nr 3/2005

"Na najnowszej wystawie zatytułowanej "Przyciaga i odpycha" w łódzkim Atlasie Sztuki zawisły ogłoszenia matrymonialne dla pań i panów. Każdy z nich to ideał. Mdłym zapachem perfum i obietnicą uniesień kuszą do wplątania się w miłosny czar.
Gdy wejdziemy w labirynt uczuć marzenie ideału rozpada się z łoskotem. Z każdej strony osacza nas komunikat: NIENAWIDZĘ CIĘ. Ogłuszeni i zdezorientowani nie jesteśmy nawet w stanie wyjść samodzielnie (pomaga ochroniarz zamiast anioła stróża). To nowoczesny dark room miłości, opowieść o protezie emocji. Kolejny cykl pokazany na wystawie to fotografie ubrań nie nadających się do użytku. Są tak wąskie, że nie zmieściłaby się w nie nawet anorektyczka. A jednak to ideał, o którym śnią kobiety: równie pożądany co odstraszający."


Katarzyna Długosz, Przegląd
nr 8 (270), 27 II 2005

"Twórczość artystki można podziwiać na najnowszej wystawie w łódziej galerii Atlas Sztuki. Ekspozycja "Przyciaga i odpycha" to seria 12 wielkoformatowych fotofrafii cyfrowych "Ubrania" oraz dwie instalacje - tapeta dla pań i panów i tzw. dark room. Zwłaszcza ta ostatnia, czarne pomieszczenie z niespodziankami uktytymi tam przez artystkę, świetnie obrazuje tytuł wystawy. Ciekawość, co się tam kryje, przyciąga wielu widzów."


Małgorzata Ludwisiak, Gazeta Wyborcza
16 II 2005

"Ponad 500 osób na wernisażu czekało w kolejce, aby dowiedzieć się, że ktoś ich nienawidzi. Masochizm, który większości najwyraźniej się podobał".


Małgorzata Ludwisiak, Gazeta Wyborcza
11 II 2005

"W Atlasie Sztuki Sawicka pokazuje trzy prace. Jedna to cykl obrobionych komputerowo zdjęć ubrań. Sukienka czy spodnie zostały tu nienaturalnie wyszczuplone - niczym odzwierciedlenie snów o idealnej figurze anorektyczki. Z kolei na ścianach galerii artystka obnaża inne społeczne pragnienie: rozlepia ogłoszenie matrymonialne - damskie i męskie.
Z bliska można poczuć zapach tanich perfum, jakimi zostały nasączone. Naiwne, stereotypowe zwroty w nich używane, wielokrotnie powtórzone przez Sawicką, tchną banałem. Ale też i dramatyzmem niespełnionych oczekiwań. Mocną grę ze słowem przeprowadziła natomiast w trzeciej pracy. Ta instalacja jest nowością w twórczości Sawickiej. Po wejściu do specjalnie skonstruowanego, pomalowanego na czarno wnętrza czeka nas niemiła niespodzianka: po ścianach krąży projekcja świetlistego napisu "NIENAWIDZĘ CIĘ". O co chodzi? O wzbudzenie (czy wyzwolenie) agresji? O stworzenie konfliktu? Napis odpycha swoim negatywnym znaczeniem, ale też intryguje, bo niby kto i dlaczego ma być odbiorcą takiego przekazu?"


Monika Małkowska, Rzeczpospolita
10 I 2005

"Łódzki Atlas Sztuki zaskoczył nową wystawą: pokazał malarstwo Piotra Naliwajki, artysty częściej wystawianego i kupowanego za granicą, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, a nader rzadko prezentowanego w kraju.[...] Kompozycja nazwana "Zdumiewająco nieprzemysłowy duch" odnosi się do kulturalnych ambicji ogniś fabrycznego miasta. Jak zinterpretował to malarz? W dole panorama Łodzi; na pierwszym planie, na dachu, dwie dziewczyny z komórkami przy uszach; na niebie, w obłokach, kłębią się dziwne, półnagie postaci. Sądząc z tytułu,dobre duchy miasta, które sprawią, że podupadła aglomeracja znów rozkwitnie, tym razem za sprawą sztuki. Naiwne w treści, lecz "z pazurem" namalowane. No i prowokacyjne w formie, szczególnie na tle łódzkich sympatii do awangardy.[...] Wracając do ekspozycji - dowodzi spójności wizji Naliwajki. Przypomniano kilka jego najstarszych prac, powstałych tuż po studiach, pod koniec lat 80., obok znalazły się obrazy najnowsze, nawet jeden z 2005 roku. Widać, że autor już od dyplomu wypracował łatwo rozpoznawalną stylistyke, że pozostaje wierny realizmowi. Potrafi być namiętny, nieraz brutalny. Stosuje współcześnie czytelną symbolikę, ale też chętnie cytuje mistrzów przeszłości. I często odnosi się do religii katolickiej."


Katarzyna Długosz, Przegląd
nr 1, 9 I 2005

"Jednych zachwyca, drugich bulwersuje. Zwłaszcza niebanalnym wykorzystaniem w obrazach ikonografii chrześcijańskiej. Wystawa Piotra Naliwajki w łódzkim Atlasie Sztuki zapewne też wzbudzi dyskusje i pytania. Pytania o dzisiejszą sztukę, wartości, jakim hołduje artysta, wolność w sztuce. Ale także o to, czy jego malarstwo jest dziś prowokacją, a jeśli tak, to przeciw czemu i kogo tak naprawdę ma prowokować. Wystawa w Łodzi ma jeszcze jeden ciekawy aspekt. Ekspozycja zawiera miniaturę kurtyny teatralnej, która zostanie podarowana Teatrowi Powszechnemu w Łodzi w marcu 2006 r. Sama idea ufudnowania kurtyny teatralnej zyskała wielu zwolenników; to swego rodzaju powrót do zwyczajów panujących w teatrze dziesiątki lat temu. W Polsce jedyną istniejącą kurtyną tego typu jest kurtyna namalowana przez Henryka Siemiradzkiego w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Czy kolejni artyści i kolejne sceny pójdą w ich ślady?"


Piotr Sarzyński, Polityka, nr 1(2485)
8 I 2005

"W XIX w. niezwykle popularne było malowanie przez zawodowych artystów teatralnych kurtyn. W Polsce królował słynny akademik Henryk Siemiradzki, który spreparował efektowne malowidła dla teatrów we Lwowie i Krakowie. Podobno szykował się też do trzeciego, w Łodzi, ale zmarł. Projekt ów postanowiła reanimować łódzka galeria Atlas Sztuki. 7 stycznia w jej salach otwarta zostanie wystawa, której największą atrakcją ma być projekt kurtyny autorstwa Piotra Naliwajki, intrygująco zatytułowany "Zdumiewająco nieprzemysłowy duch". [...] Można przypuszczać, że wywoła wiele kontrowersji nie tylko
w Łodzi."


Katarzyna Rakowska, Gazeta Wyborcza
8-9 I 2005

"Takiego tłoku dawno nie było w żadnej galerii od lat. Blisko pół tysiąca osób przyszło wczoraj do Atlasa Sztuki na wernisaż wystawy obrazów chorzowskiego artysty Piotra Naliwajki, mogących wzbudzać kontrowersje."

 

 

 

 



 












 

 

 

ArtBazaar
Art&Business
Arteon
Dwutygodnik
Exit
Gala
Gazeta Wyborcza
Newsweek Polska
Orońsko
Polityka
Rzeczpospolita
sztuka.pl
The Warsaw Voice
Tygodnik Powszechny
Wprost
lodz-art.eu
reymont.pl