Marta Pietrasik, Gazeta Wyborcza
15 XI 2010

"W Atlasie Sztuki zobaczymy video, fotografie, malarstwo, rysunki i obiekty ponad 30 autorów, od artystów profesjonalnych - jak Tatiana Czekalska czy Leszek Golec, przez studentów Józefa Robakowskiego z łódzkiej szkoły filmowej, po amatorów, nierzadko bezimiennych. Część twórców - jak dwaj więźniowie: pan Maciej, absolwent rzeźby na warszawskiej ASP, i pan Wojciech malujący od 30 lat – wykonali prace specjalnie na wystawę. Inni nawet nie wiedzą, że biorą w niej udział, jak choćby autor głowy jelenia, którą Robakowski, kurator wystawy kupił na Bałuckim Rynku. Takich prac na ekspozycji znajdziemy wiele. Znajdziemy – bo wystawa pokazywana jest po ciemku. Zwiedzać ją należy z latarką."


Marta Pietrasik, Gazeta Wyborcza
co jest grane, Łódź, 19-25 XI 2010

"Sztuka i zabawa - dobrana para. W polskiej sztuce powstały utarte szlaki, którymi podążają artyści: trzeba być albo krytykiem politycznym, albo zajmować się Holocaustem. W tych kategoriach twórcy sobie żyją i świetnie funkcjonują. Potrzebne jest rozbudzenie fantazji, humoru, wprowadzenie luzu, beztroski. W socjalizmie były hasła "ku człowiekowi" "dla człowieka". Na pytanie co się dzieje w kulturze słyszeliśmy: "Walczymy o pokój". Wytarte hasła i pseudo-zaangażowane sytuacje. I teraz znów wszystko jest takie nadęte - mówi prof. Józef Robakowski."


Marta Pietrasik, Gazeta Wyborcza
19 XI 2010

"To, że jestem profesorem, to ważny argument – mówi Józef Robakowski. - Pokazuję prace, które mają rozsądzić polskie malarstwo, prześmiać je. Bo teraz wszystko jest takie nadęte. Dziś o godz. 19 w Atlasie Sztuki wernisaż wystawy "Brzuch Atlasa".


Katarzyna Badowska, Gazeta Wyborcza
25-26 IX 2010

"Atlas Sztuki pokazuje instalacje Reginy Silveiry, przenoszące widzów w wirtualną, imaginacyjną przestrzeń. Twórczość wybitnej brazylijskiej artystki jest prezentowana w Polsce po raz pierwszy".


Katarzyna Badowska, Gazeta Wyborcza
co jest grane, Łódź,  24-30 IX 2010

"Głębia w czterech ścianach. W jednej z sal Atlasa Sztuki Silveira pokaże instalację "Głębia". Ukazuje ona obraz otchłani dzięki  efektowi biegnącej w głąb przestrzeni.
Ta wirtualna przepaść ma wzbudzać u oglądających uczucie zaniepokojenia. W drugim pomieszczeniu zobaczymy cyfrową animację "1001 dni", związaną z biegnącym czasem i wyświetlaną w pętli na powierzchni kilku okien. Sekwencja dni i nocy zaburzy normalny proces percepcji pomieszczenia i przeniesie widzów w otwartą przestrzeń, zwłaszcza że projekcji będą towarzyszyły dźwięki: szum wiatru, głosy dzieci, nocne hałasy".


Katarzyna Badowska, Łódź. (R)ewolucja wyobraźni, Gazeta Wyborcza, 10 IX 2010

"Twórczość Reginy Silveiry, wybitnej brazylijskiej artystki, będzie prezentowana w Polsce po raz pierwszy. Wielka dama Sztuki Ameryki Południowej pokaże projekty przygotowane specjalnie dla Atlasa Sztuki uwzględniające bryłę budynku galerii, jego otoczenie i historię. Taka gra z przestrzenią wystawienniczą jest obecna w działaniach artystki od lat. […]
W jednej z sal Silveira pokaże instalację "Głębia". Ukazuje ona obraz otchłani dzieki efektowi biegnącej w głąb przestrzeni. Ta wirtualna przepaść ma wzbudzać u oglądających uczucie zaniepokojenia. W drugim pomieszczeniu zobaczymy cyfrową animację "1001 dni" związaną z biegnącym czasem i wyświetlaną w pętli na powierzchni kilku okien."


"Tygodnik Powszechny" w swoim 31. tegorocznym numerze opublikował tekst, na temat tego co jest ważne w sztuce współczesnej, autorstwa Agnieszki Sabor i Piotra Kosiewskiego zatytułowany "W połowie drogi". Dostrzeżono w nim działalność Atlasa Sztuki umieszczając nas na czwartym miejscu wśród instytucji niepublicznych działających na polskim rynku sztuki współczesnej.
tygodnik.onet.pl

"Tygodnik Powszechny" weekly magazine in its 31st. number this year published a text about what is important in modern art., written by Agnieszka Sabor
and Piotr Kosiewski, entitled "Halfway".
In the text the activity of Atlas Sztuki was appreciated, placing us on the fourth place among the non-public institutions active on the Polish market of contemporary art.


Tygodnik "Polityka" dostrzegł naszą działalność.
W autorskim rankingu najbardziej znanych, dziwacznych, ekstrawaganckich i spektakularnych gestów artystycznych autorstwa Piotra Sarzyńskiego w kategorii "Polska" wystawa Elżbiety Jabłońskiej zatytułowana
"83 kelnerów i pomocnik" znalazła się na szóstym miejscu z wspaniałą oceną "zabawne, przewrotne, ironiczne".

"Polityka" weekly magazine has noticed and appreciated our activity. In the author`s rating of the most popular, strangest, extravagant and spectacular artistic gestures by Peter Sarzynski in category "Poland", Elzbieta Jablonska`s exhibition entitiled "83 waiters and a helper" has received the sixth place with a highly positive review "funny, deceitfully, ironically".


Adam Mazur, Art&Buisness
nr 7-8/2010

"Trzydzieści pięć płócien Romana Lipskiego pokazywanych w Łodzi pochodzi z rozmaitych prestiżowych kolekcji prywatnych i publicznych. Dzięki wsparciu Ericha Marxa polski artysta nie tylko miał szansę tworzyć i swobodnie rozwijać swój talent, lecz również w ciągu ostatnich kilku lat uzyskał spory rozgłos i zainteresowanie wpływowych kolekcjonerów. […] Wystawa Romana Lipskiego jest fenomenem nie tylko ze względu na treść i formę eksponowanych obrazów, lecz również ze względu na sylwetkę artysty."


Monika Małkowska, Rzeczpospolita
26-27 VI 2010

"Pierwszą w Polsce wystawę Romana Lipskiego, artysty mieszkającego w Berlinie, zorganizował łódzki Atlas Sztuki […] Dziś Lipski prowadzi dobrze prosperującą galerię,
a posiadaczami jego prac są m. in. Erich Marx, jeden z najpoważniejszych kolekcjonerów (jego zbiory prezentuje berlińska galeria Hamburger Bahnhof) i słynny reżyser Volker Schlöndorff. Zwabiona tak spektakularnym sukcesem pojechałam do Łodzi. Trochę nieufna - czy aby mit wytrzyma konfrontację z rzeczywistością? Nie rozczarowałam się.
W Atlasie - dwie sale gęsto wypełnione pejzażami. Dużymi, ascetycznymi. Porządny, tradycyjny warsztat; wyraziste przesłanie, jednak bez łopatologii. Najważniejsze: autor potrafi wydobyć magię ze znajomych, banalnych motywów. Umie stworzyć niezwykły klimat".


Katarzyna Badowska, Gazeta Wyborcza
24 VI 2010

"Rozmowa z Romanem Lipskim:
Katarzyna Badowska: Na Zachodzie jest Pan artystą rozpoznawalnym. Pana prace znajdują się w zbiorach Boston Museum of Fine Arts czy Colby Museum oraz w prestiżowych kolekcjach prywatnych, m.in. dra Ericha Marxa i Volkera Schlöndorffa. Dlaczego w Polsce słychać o Panu tak mało?
Roman Lipski: Nie wiem, dlaczego w Polsce nie jestem znany. Może dlatego, że się na nie otwierałem. W 2004 roku brałem udział w Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie, zdobyłem nagrodę i trzy z moich obrazów zostały zakupione do szczecińskiej Zachęty, ale nic więcej. Byłem skoncentrowany, żeby zaistnieć tutaj, w Berlinie, co nie jest, szczerze mówiąc, łatwe".


Monika Nowakowska, sztuka.pl
IV 2010

"Kontakt z malarstwem Stanisława Fijałkowskiego określiłabym jako doznanie metafizyczne. Jego abstrakcyjne obrazy ujmują wyrafinowaną prostotą koloru i kompozycji, a zastosowana symbolika – obecna nawet w płótnach sprowadzonych do jednobarwnego tła - prowokuje do stawiania pytań o "rzeczy ostateczne" jak je określa sam Autor. Ale spotkanie z pracami Mistrza, bo na takie miano w pełni zasłużył 88 letni dziś artysta, jest też doskonałą okazją do zanurzenia się w wielką malarską głębię dzieł przemyślanych w najdrobniejszych szczegółach i, co zdarza się dziś coraz rzadziej, perfekcyjnych warsztatowo. Retrospektywny przegląd malarskiej twórczości łódzkiego artysty przygotowała galeria Atlas Sztuki, gromadząc prace z jedenastu polskich muzeów, dwóch kolekcji prywatnych oraz z archiwum artysty."


Monika Małkowska, Rzeczpospolita
12 III 2010

"Ma 87 lat, lecz ciągle jest twórczy i aktywny. W łódzkiej galerii Atlas Sztuki, gdzie od dziś trwa jego wystawa, osobiście nadzorował prace przygotowawcze. Pokaz składa się z 88 prac z różnych lat, od 1947 r. do dziś. "Każdy obraz jest moją twarzą", tak krótko ocenił swą twórczość. Fijałkowski, jeden z naszych najwybitniejszych i najoryginalniejszych artystów, stworzył własną wersję "metafizycznej abstrakcji". Malarz i grafik, laureat nagród im. Norwida i im. Cybisa. Reprezentował Polskę na biennale w Sao Paulo i Wenecji. Całe życie związany z Łodzią i tamtejszą uczelnią plastyczną; ongiś student Władysława Strzemińskiego, potem profesor PWSSP. Erudyta, przełożył na polski dwa teoretyczne dzieła Malewicza i Kandinskiego."


Marzena Bomanowska, Gazeta Wyborcza
12 III 2010

"Stanisław Fijałkowski pokazywał swoje dzieła na ponad pięciuset wystawach. W Atlasie Sztuki prezentuje niezwykłą retrospektywę – sam dokonał wyboru obrazów, w tym wielu dotychczas niewystawianych. Tak dużej wystawy Stanisława Fijałkowskiego w Łodzi dotychczas nie było".


Piotr Grobliński, Reymont.pl

"Na retrospektywnej wystawie w Atlasie Sztuki zobaczyć można 50 obrazów Stanisława Fijałkowskiego. Można? Te obrazy trzeba zobaczyć. Twórczość najważniejszego współczesnego łódzkiego malarza w reprezentatywnym wyborze. Najstarsza praca pochodzi z 1947 roku, najmłodsza z 2010 - urodzony w1922 roku artysta wciąż pozostaje aktywny.
Ekspozycja tym bardziej godna polecenia, że na co dzień trudno w naszym mieście zobaczyć obrazy mistrza (nie ma ich nawet na stałej wystawie w Muzeum Sztuki!).
Atlas Sztuki ratuje nasz honor.
Pokazane na wystawie prace pochodzą z trzech kolekcji prywatnych, a także ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie, Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy, Muzeum Sztuki w Łodzi, Zachęty, Muzeum Ziemi Lubuskiej i Muzeum w Radomiu. Nie ma niestety dzieł z Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Tate Galery czy Galerii Trietiakowskiej, gdzie obrazy Fijałkowskiego zajmują należne im miejsce w kolekcjach sztuki współczesnej. Cóż takiego jest w tej twórczości, że jej rangę uznają zarówno galerie, jak i artyści (wpływ profesora widać u wielu jego uczniów)? Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że w sztuce tej jest pewna tajemnica, ładunek duchowości, który czyni ją czymś więcej niż tylko precyzyjnie skonstruowanymi kompozycjami. Obrazy, oparte na erudycyjnej wiedzy (Fijałkowski jest uczniem Strzemińskiego, tłumaczem Kandyńskiego, znawcą różnych tradycji religijnych), zachowują jednocześnie prostotę, czystość, pogodną radość. Abstrakcyjność, minimalizm, liryczność, przeniesiona do malarstwa z grafiki kreska tworzą niepodrabialny styl autora Mandali, Autostrad, Studiów talmudycznych i Obrazów dla Walerii.
Świetnie zaaranżowana wystawa pozwala zaistnieć każdemu z kilkudziesięciu płócien - zarówno kilkumetrowym Wielkiemu wąwazowi czy Wielkiemu magicznemu kwadratowi, jak i pięknym miniaturom o "datowanych" tytułach, np. 21 II 63. Obie sale galerii zostały dodatkowo przedzielone gipsowymi ściankami. Podzielenie przestrzeni grupuje obrazy w korespondujące ze sobą cykle, przez co sama wystawa staje się kolejną kompozycją."


Piotr Kosiewski, Tygodnik Powszechny
31 I 2010

"W ubiegłym roku "Gości" Krzysztofa Wodiczki pokazywano w Polskim Pawilonie na Biennale Sztuki w Wenecji. Teraz imponujących rozmiarów instalację wideo można zobaczyć w łódzkim Atlasie Sztuki. […] Są chwile, kiedy z ekranów w Atlasie Sztuki znikają figury ludzi. Widzimy jedynie, jak wielki świetlik na suficie jest oczyszczany ze spadających, a bezpański pies kręci się za oknem. Z głośników dochodzą odgłosy wiatru pomieszane z dźwiękiem mytego szkła. To wszystko chyba najlepiej oddaje niewidoczność imigrantów i naszą samotność. Okazuje się, że przybysze są nam potrzebni z powodów ekonomicznych, politycznych, czasami ideologicznych, ale potem powinni usunąć się z pola naszego widzenia. Zbyt łatwo godzimy się na taką sytuację. Także w Polsce."


Monika Małkowska, Rzeczpospolita
27 I 2010

"W łódzkim Atlasie Sztuki projekcja Krzysztofa Wodiczki "Goście" prezentowana na ostatnim weneckim biennale. […] Widziałam pracę Wodiczki w wersji roboczej, potem w Pawilonie na biennale w Wenecji. W Atlasie pojawiło się kolejne rozwiązanie. Wideoinstalacja została rozłożona na dwie sale. Niektóre sceny przepływają z jednego wnętrza do drugiego. Postaci zdaja się przemieszczać, wracać do oglądających, zaczepiać ich. Pytałam autora, który wariant uważa za trafniejszy. - W Wenecji odbiorca, wchodząc do pawilonu, od razu znajdował się w środku projekcji. Tu musi spędzić więcej czasu, powiązać sytuacje z dwóch sal. Wydaje mi się, że w ten sposób sens pracy staje się czytelniejszy. Poza tym lepsze głośniki! Słowa imigrantów unoszą się w powietrzu, dopełniają obrazy. Oprócz tego poszczególne, zsynchronizowane z kadrami kwestie słychać w słuchawkach. Trzeba to podkreślić - praca jest niezwykle atrakcyjna wizualnie. W łódzkiej galerii po raz kolejny zachwyciła mnie urodą".


Marzena Bomanowska, Jędrzej Słodkowski,
Gazeta Wyborcza, 19 I 2010

"Od wystawy  Wojciecha Wilczyka, który sfotografował 307 dawnych żydowskich domów modlitw w całej Polsce, zaczynamy prezentację finałowej dwunastki w naszym plebiscycie Energia Kultury. Na najważniejsze wydarzenie kulturalne w Łodzi w roku 2009 można głosować do 29 stycznia.[…]  Wystawa Wojciecha Wilczyka "Niewinne oko nie istnieje" miała premierę w Atlasie Sztuki 16 stycznia 2009 r.; Zakończona 1 marca - ruszyła w świat. Pokazano ją w Galerii Fotografii "pf" Centrum Kultury Zamek w Poznaniu, na Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie, w Warszawie w ramach projektu "Ulica Próżna". Już w sobotę zostanie zaprezentowana w Kunstsammlungen w Chemnitz. Stamtąd pojedzie do Kiszyniowa, Bukaresztu, Sanoka, Radomia - i na koniec - do Paryża. Pokaz obejmie 20 fotografii sidle show złożony z prawie 400 zdjęć. Równocześnie z premierą wystawy został wydany album w nakładzie tysiąca egzemplarzy, praktycznie już wyczerpanym - opublikował go Atlas Sztuki z korporacją Wydawniczą Ha!art. Książka zawierająca 307 zdjęć dawnych domów modlitw była nominowana do Nagrody im. Beaty Pawlak, przyznawanej za tekst na temat innych kultur, religii i cywilizacji."


Piotr Sarzyński, Polityka
nr 3, 16 I 2010

"Krzysztof Wodiczko, Goście, Atlas Sztuki w Łodzi. Przeniesiona do Polski, choć w nieco zmienionej formie, praca, którą nasz słynny artysta krytyczny pokazywał w ubiegłym roku na Biennale w Wenecji. Rzecz dotyczy emigrantów. Ich adaptacji, postaw, samopoczucia. Dla jednych to obcy, dla innych - tytułowi goście. Praca wysmakowana i wciągająca, a równocześnie ważna."


Piotr Sarzyński, Polityka
nr 2, 9 I 2010

"Atlas Sztuki (Łódź). Ponowny lider. Galeria wzorowo zorganizowana i prowadzona przez Jacka Michalaka, hojnie wspieranego przez właściciela Andrzeja Walczaka, programowo otwarta na różne estetyki, a przede wszystkim gotowa do realizacji projektów artystycznych, na które nikt inny (głównie z niechęcie do bezzwrotnego inwestowania pieniędzy) by się nie zdecydował. Kolejnie świetne minione dwa lata z wystawami artystów polskich (Józef Robakowski, grupa artystyczna KwieKulik, Wojciech Fangor, zbiory Dariusza Bieńkowskiego) i z bardzo głębokim oddechem międzynarodowym (Ilya i Emilia Kabakov, Jörg Immendorf, klasyka op-artu)."


Marta Pietrasik, Gazeta Wyborcza
6 I 2010

"Wciąż nie do przecenienia jest rola Atlasa Sztuki - najważniejszej łódzkiej galerii. Na wystawie "Niewinne oko nie istnieje" Wojciecha Wilczyka można było zobaczyć poruszające fotografie synagog i domów modlitwy; zrujnowanych, przebudowanych na domy mieszkalne, funkcjonujących jako pizzerie, sklepy, remizy strażackie, salony mebli. Fotografie uzupełniło 28 rozmów, jakie Wojciechowi Wilczykowi "przydarzyły się" podczas fotografowania. Zdjęcia i rozmowy zostały zebrane w imponującej wydanej przez Atlas Sztuki i Korporację Ha!art 700-stronicowej księdze.
W Atlasie Sztuki miała również miejsce nietypowa wystawa Wojciecha Fangora. Nietypowa, bo oprócz słynnych, wywołujących złudzenie optyczne obrazów można było zobaczyć… wielki czołg T-34 z radzieckimi żołnierzami i czerwoną flagą, który artysta stworzył specjalnie na tę ekspozycję.
Kolejnym niecodziennym wydarzeniem był pokaz dzieł z kolekcji łódzkiego mecenasa sztuki i biznesmena Dariusza Bieńkowskiego. To rzadkość, aby kolekcjoner pokazywał szerszej publiczności swój bogaty wzór, więc trudno się dziwić, że wizyta w Atlasie Sztuki dla wielu miłośników sztuki stała się miłym obowiązkiem. Ekspozycja Bieńkowskiego przygotowana przez Józefa Robakowskiego okazała się być również doskonałą lekcją historii z polskiej sztuki awangardowej i konceptualnej."


Polityka (numer 2(2738) uważa, iż Atlas Sztuki jest liderem w swojej kategorii. To dla nas wszystkich
w Atlasie Sztuki fantastyczna wiadomość. Uzasadnienie wyboru Atlasa Sztuki brzmi bardzo sympatycznie: "Galeria wzorowo zorganizowana i prowadzona [...], programowo otwarta na różne estetyki, a przede wszystkim gotowa do realizacji projektów artystycznych, na które nikt inny (głównie z niechęci do bezzwrotnego inwestowania pieniędzy) by się nie zdecydował. [...] Kolejne świetne minione dwa lata z wystawami artystów polskich
i z bardzo głębokim oddechem międzynarodowym".

"Polityka" weekly magazine (number 2(2738) thinks that Atlas Sztuki is a leader in its category. For all of us in Atlas Sztuki, it`s a great news. The justification of choosing Atlas Sztuki sounds very nice: "The Gallery is perfectly organized and conducted [...], as far as its program is concerned, it is open for various esthetics, and first of all ready to realize artistic projects, which nobody else (mainly because of being unwilling to make any non-returnable investments ) would dare to accept. [...] "Last two years were perfect again, with exhibitions of Polish artists and with a very deep international breath".

 

 

 












 

 

 

ArtBazaar
Art&Business
Arteon
Dwutygodnik
Exit
Gala
Gazeta Wyborcza
Newsweek Polska
Orońsko
Polityka
Rzeczpospolita
sztuka.pl
The Warsaw Voice
Tygodnik Powszechny
Wprost
lodz-art.eu
reymont.pl